niedziela, 25 czerwca 2017

Domowa granola z owocami


Od rana tańczę na czubkach palców z Davem Brubeckiem. Pośpiech z kubkiem kawy rozlewa się po całym mieszkaniu, rozsypują płatki z bukietu, kiedy z rozpędu szminką przeciągam zamaszyście przez usta i upływające za szybko minuty.
Chwytam garściami owoce i obrazy, rozrzucam je na wszystkie strony w poszukiwaniu tego jednego, jedynego tonu, który nadam temu dniu. Jestem w wiecznym niedoczasie, kiedy tylko na horyzoncie pojawia się konkretny plan. 

________________________________________________________________________________

Jeśli tylko tak jak ja zawsze się rano spieszycie, przygotujcie zawczasu domową granolę. Wybierzcie swoje ulubione składniki, wypieczcie je złociście. A o poranku, kiedy czas będzie przeciekał Wam przez palce, wystarczy że weźmiecie garść przepysznej granoli i wymieszacie z jogurtem i owocami. Zdrowe, pożywne śniadanie gotowe!


Domowa granola z owocami 

- 1.5 szklanki otrębów owsianych 
- 3/4 szklanki posiekanych migdałów
- 3/4 szklanki płatków kukurydzianych
- 1/2 szklanki płatków kokosowych
- 3 łyżki siemienia lnianego
- 1/2 szklanki suszonych jabłek 
- 1/2 szklanki suszonych, posiekanych fig
- 1/4 szklanki syropu klonowego
- 3 łyżki melasy z granatów

- czereśnie
- morele
- gęsty jogurt naturalny


1. Otręby, migdały, płatki kokosowe i siemię mieszamy z syropem klonowym i melasą. Na koniec dodajemy płatki kukurydziane i natychmiast przekładamy na blachę wyłożoną papierem.
2. Granolę pieczemy w 160 stopniach przez 30-40 minut, mieszając co jakiś czas.
3. Do wystudzonej granoli dodajemy suszone jabłka i posiekane suszone figi. ( Granolę możemy przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku w suchym miejscu przez ok. 2-3 tygodnie )

4. Podajemy ze świeżymi owocami i gęstym jogurtem naturalnym.


sobota, 10 czerwca 2017

Cukinia faszerowana mięsem




We Francji można się poczuć jak na Bliskim Wschodzie. Zwłaszcza w sobotnie poranki, kiedy na targ zjeżdżają się okoliczni rolnicy i rzemieślnicy. Długie ławy wyściełane są pękami ziół; woń owczych serów miesza się z intensywnym zapachem bazylii i kwitnących bukietów tymianku. Z senności cuci hyzop, orzeźwiają gałązki werbeny cytrynowej. Niemal na każdym stoisku można znaleźć miętę - to jest jej czas. Wiosenne sałaty, które gościły do tej pory ustąpiły miejsca pierwszym paprykom, bakłażanom i delikatnym, drobniutkim cukiniom. 
W hali jest jeszcze bardziej tłoczno. To tutaj na hakach wiszą mięsa, na lodzie połyskują owoce morza i ryby - w końcu jestem blisko oceanu. Stoję w długiej kolejce do ulubionego rzeźnika. Gubię się w porannych rozmowach i zapachu mocnej kawy parzonej na targu. Fatamorgana arabskiego suku. 

Jak wiecie, bardzo lubię kuchnię Bliskiego Wschodu i często sięgam po jej klasyki. Dzisiejsze zakupy złożyły się w to aromatyczne danie - cukinia faszerowana mięsem jest jedną ze sztandarowych potraw, jakie znajdziecie w krajach arabskich. Jagnięcina w połączeniu z wołowiną i kuminem dają ten rozpoznawalny, wyjątkowy smak. Koniecznie podajcie do tego kuskus - jest prosty w przygotowaniu i przede wszystkim pyszny.


Poniżej znajdziecie kilka moich ukochanych przepisów z Bliskiego Wschodu. Smacznego!
Hummus z bobu - uzależniający, mój ulubiony. Ciężko go przebić! 
Kuskus z kalafiora z dynią i tahiną - lekkie, wyraziste wegańskie danie na upały.
Sabich - izraelska kanapka - pyszności, które możecie zabrać ze sobą w podróż albo do pracy.
Szkaszuka - najlepsza! - ostatnio coraz bardziej moda, i dobrze, bo wciąga!



Cukinia faszerowana mięsem z kuskusem (porcja dla 2 osób)

Cukinie faszerowane: 

- 10 malutkich cukinii
- kilka gałązek bazylii 
- 2 gałązki hyzopu
- 4 duże pomidory 
- owcza feta 
- oliwa
- sól

Farsz: 

- 150 g mielonej wołowiny
- 150 g mielonej jagnięciny
- 1 szalotka
- 2 ząbki czosnku
- kilka gałązek pietruszki
- oliwa z oliwek
- kumin mielony 
- harissa
- sól 
- pieprz

Kuskus: 

- filiżanka kuskusu
- woda z pieczonych pomidorów*
- mielona kolendra
- mielony cynamon 
- ras el hanout
- kurkuma 
- oliwa
- sól 


Cukinie:

1. Cukinie kroimy wzdłuż na połówki, bardzo delikatnie usuwamy łyżeczką gniazda nasienne.
2. Pomidory kroimy w ósemki, skrapiamy oliwą, solimy.
3. Łódeczki z cukinii nadziewamy FARSZEM, bardzo dokładnie je upychając, ponieważ skurczy się w trakcie pieczenia.
4. Cukinię układamy na pomidorach, pieczemy przez ok.45 minut w 180 stopniach. Na 10-15 minut przed wyjęciem z piekarnika na wierzchu rozkruszamy owczą fetę.
5. *Zlewamy sok, który powstał w czasie pieczenia pomidorów. Na talerz wykładamy pomidory, na nich układamy cukinie i szczodrze posypujemy porwanymi liśćmi bazylii i hyzopu.

Farsz:

1. Czosnek, szalotkę i natkę siekamy bardzo drobno.
2. Mięso mieszamy z pozostałymi składnikami i 2 łyżkami oliwy z oliwek. Dokładnie wyrabiamy.

Kuskus:

1. Kuskus mieszamy z solą, łyżeczką oliwy i odrobiną kurkumy.
2. Kuskus zalewamy bardzo gorącą *wodą powstałą z pieczenia pomidorów. W razie potrzeby dolewamy gorącą wodę. Odstawiamy na kilka minut do wchłonięcia.
3. Doprawiamy ras el hanout, kolendrą i cynamonem.






sobota, 3 czerwca 2017

Ślimaki z majonezem - bulots mayonnaise


Kiedy gromada Messier 68 wchodzi w najwyższą ćwiartkę okna, to znak, że dochodzi 2 w nocy. Połyskuje na dół od Jowisza, niewidocznego z poduszki. Mapa nieba wyrysowuje się w powidokach pod bezsennymi powiekami. Unukalhai, szyja węża, odległa od nas o jedno życie, 74 lata świetlnych wspomnień, owija się wokół dłużącej się nocy.
Niebiańskie okiennice furkocą od nagłych zmian pogody, leżę w hamaku miasta pomiędzy górami i oceanem. W zawiłościach muszli i wśród skalistych ścieżek można usłyszeć więcej, niż w gwarze ludzi.

________________________________________________________________________________

Morskie ślimaki z Normandii są piękne. Wystarczy je ugotować do miękkości w aromatycznym, ziołowym bulionie z dodatkiem wina i po wystudzeniu podawać z lekkim majonezem. Wspaniała przekąska na letnie upały, na kolację na tarasie lub piknik.




Morskie ślimaki z Normandii z majonezem cytrynowym  (porcja dla 2-3 osób)

Ślimaki: 

- 1 kg morskich ślimaków - bulots
- 1 cytryna
- 1 cebula
- 3 liście laurowe
- 4 ząbki czosnku
- kilka gałązek tymianku
- 1.7 l wody
- 0.5 l wytrawnego białego wina

- 2 łyżki octu
- 2 łyżki soli

Majonez cytrynowy

- 2 żółtka
- 350 ml łagodnej oliwy z oliwek
- ok. 2 łyżki soku z cytryny
- łyżeczka musztardy dijon
- skórka otarta z 1/2 cytryny
- świeża pietruszka
- pieprz czarny grubo mielony
- szczypta cukru
- sól



Ślimaki:

1. Ślimaki dokładnie myjemy. Wkładamy je do zimnej wody wymieszanej z octem i solą. Pozostawiamy w chłodnym miejscu na 2-3 godziny. Po tym czasie ponownie je płuczemy.
2. Do wysokiego garnka wkładamy ślimaki, tymianek, zgnieciony czosnek, przepołowioną i obraną cebulę, pokrojoną w ćwiartki cytrynę i liście laurowe. Zalewamy zimną wodą i winem.
3. Ślimaki gotujemy przez ok.45 minut od zagotowania się wody.
4. Ślimaki studzimy w wywarze. Następnie odsączamy i podajemy na zimno z majonezem.

Majonez:

1. Jajka wyparzamy!
2. Żółtka wbijamy do wysokiego naczynia, dodajemy sok cytrynowy, musztardę, sól i cukier.
3. Gdy zaczniemy ubijać żółtka, cienką strużką dolewamy oliwę. Ubijamy mikserem, aż majonez zgęstnieje.
4. Pietruszkę myjemy, drobno siekamy. Ze sparzonej cytryny ścieramy skórkę. Mieszamy z majonezem. Doprawiamy pieprzem.

poniedziałek, 29 maja 2017

Żabie udka z sosem pietruszkowym




Jean-Baptiste Grenouille /fr.żaba/, targany obsesją zapachu w książce "Pachnidło", przemierzał Francję w poszukiwaniu najpiękniejszych aromatów. 
Noce majowe przesiąkają upojnym jaśminem. Wiciokrzewy wodzą drobnymi języczkami na pokuszenie, otumaniają mury ogrodów i ich skrytych mieszkańców. Glicynie omdlewają w upale. Miasto, w którym obecnie mieszkam, ville fleurie, pachnie teraz miodem i kwitnącymi lipami. Powietrze jest słodkie i oblepiające jak wata cukrowa, włącznie z kłębkiem późnego zachodu słońca. Zapadający zmrok przynosi chłód pobliskich gór. Spadziste trawniki parku Beaumont pokrywają się melodią świerszczy.  Zimny, zielony zapach trawy rozbrzmiewa gardłami żab.
Jak Grenouille można zamknąć oczy, podążać za aromatami i odczuć najpiękniejszy obraz wczesnego lata. 

_________________________________________________________________________________

Żabie udka, uważane powszechnie za francuską klasykę, są niezwykle łatwe w przygotowaniu. Mięso jest bardzo delikatne i lekko słodkawe. Należy przyrządzać je jak owoce morza i ryby - na przykład smażąc krótko. Można je również panierować lub robić z nich szaszłyki na grilla! (to ostatnie to patent mojego Taty.)
Sos pietruszkowy nie ma sobie równych. Ziołowy, bardzo aromatyczny. Możecie go podawać także do innych potraw - będzie wspaniale komponował się z dorszem, przegrzebkami lub piersią z kurczaka. Palce lizać!


Żabie udka z sosem pietruszkowym

Żabie udka:

- 300 g żabich udek
- 3 ząbki czosnku
- skórka z 1 cytryny
- 150 g masła
- sól 
- pieprz
- * mleko

Sos pietruszkowy:

- 200 ml śmietanki 30%
- pęczek pietruszki 
- kilka gałązek estragonu
- szalotka
- 2 łyżki masła
- 125 ml wytrawnego wina
- 2 liście laurowe
- 3-4 ziela angielskie
- pieprz czarny
- sól

Żabie udka:
0*. Świeże lub rozmrożone żabie udka moczymy w mleku przez trzy godziny w lodówce. *osobiście tego nie robię, ale jeśli zdarzy się, że udka mają lekki zapach mułu, warto je namoczyć. Bardzo dokładnie je odsączamy i osuszamy.
1. Czosnek miażdżymy, ucieramy z solą, pieprzem i grubymi plastrami skórki z cytryny - bez albedo. Powstałą marynatą nacieramy udka i odstawiamy w szczelnie zamkniętym pojemniku do lodówki na min. 3 godziny (najlepiej na całą noc).
2. Na patelni rozgrzewamy masło i smażymy udka w takiej ilości, żeby każde miało swoje miejsce - nie wszystkie na raz, by nie ochłodzić zbytnio masła. Smażenie powinno trwać ok.3-4 minuty - postępujemy podobnie jak z krewetkami.

Sos:
1. Szalotkę siekamy drobno i podsmażamy na maśle, aż się zeszkli. Dodajemy liście, ziele i wino - gotujemy, aż płyn zredukuje się o 1/3.
2. Do sosu cienką strużką dolewamy śmietanę w temperaturze pokojowej, by się nie zwarzyła. Mieszamy nieustannie. Gdy się zagotuje, zdejmujemy z ognia. Wyjmujemy liście i ziele.
3. Do sosu dodajemy posiekaną pietruszkę i estragon. Blendujemy. Doprawiamy solą i pieprzem.

Gorące żabie udka podajemy na gorącym sosie, wraz ze świeżym pieczywem - najchętniej z bagietką.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Pierś kaczki z karmelizowaną marchwią i cykorią, purée ziemniaczano-selerowe


W niedzielne przedpołudnia w quartier Les Anglais można przepaść w ciszy. Na styku rue Rivares i Guichenné milczą złote sakshorny i poskręcane waltornie. Poniżej w witrynie u lutnika uśpione szkielety wiolonczel i skrzypiec, zielony duch altówki.
To dzień, w którym musisz mieć czas na wszystko. Przeciągłe ziewnięcie, Mirrę Alfassę i powrót do Jamesa Joyca. A nawet na to, żeby dokładnie obejrzeć wszystkie zagięcia w pościeli.

I w tej senności jest miejsce na cierpliwe pieczenie i karmelizowanie, redukowanie. Można sobie pozwolić na wyczuwanie momentów, obserwowanie i trafienie precyzyjnie w punkt. Nie ma pośpiechu. W niedzielne popołudnia jest czas na rozkoszowanie się każdym najmniejszym elementem i każdym słowem. 

Pierś kaczki z karmelizowaną marchwią i cykorią, purée ziemniaczano-selerowe ( dla 2 osób )

Kaczka i warzywa

- 2 piersi kaczki bez skóry

- 6 małych, młodych marchewek
- 2 cykorie
- 2 szalotki
- 2 ząbki czosnku
- 3 pomarańcze

- ok. 150 ml bulionu
- masło
- 3 liście laurowe
- tymianek
- pieprz młotkowany
- gwiazdka anyżu
- laska cynamonu
- sól

 Purée ziemniaczano-selerowe

- 4 ziemniaki
- 1/3 korzenia selera
- gałka muszkatołowa
- 2 ząbek czosnku
- 2 łyżki masła
- 3 łyżki śmietany kremówki
- sól 



Warzywa i kaczka:

1. Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy oskrobane marchewki, obrane i przepołowione szalotki, połówki cykorii i zmiażdżone ząbki czosnku. 
2. Gdy warzywa lekko się zrumienią, wlewamy bulion, wrzucamy liście, gałązki tymianku, anyż i cynamon. Odparowujemy.
3. Na patelnię wlewamy sok z 3 pomarańczy, karmelizujemy. 
4. Gdy warzywa będą dochodzić, na patelnię wkładamy mięso. Smażymy po ok. 3.5 minuty z każdej strony. Solimy, pieprzymy.

 Purée:

1. Ziemniaki w mundurkach, selera i czosnek pieczemy w 180 stopniach do miękkości. 
2. Wszystko obieramy, selera i czosnek miksujemy, ziemniaki bardzo dokładnie tłuczemy z dodatkiem masła, śmietany, gałki muszkatołowej i soli. Mieszamy.

sobota, 29 kwietnia 2017

Grzanka ze szpinakiem i kozim serem



Lubię dni, w których nie znam czasu. Dni, w których zręcznie omijam "muszę" na rzecz "chcę". Budzę się w przesmyku słońca pomiędzy błękitnymi okiennicami. W ciepłym strumieniu wody myślę o przeczytanych w nocy akapitach. Ubieram w domu ulubioną lekką sukienkę w kwiaty, rozczesuję włosy. Parzę kawę po kawie,  czytam rzeki książek. Wychodzę na targ, rozpoznaję coraz więcej francuskich słów, kiedy kupuję bukiety ziół. Uczę się pór, w których światło pada przez smukłe okna na ściany: rano fotografuję portrety,  wczesnym wieczorem smaki.
Krążę pomiędzy boulangeries. Każda z nich ma inne pieczywo, które różni się miąższem, skórką, mniej lub bardziej szpiczastymi czubkami. Niektórzy piekarze mnie rozpoznają, przynoszą gorące bagietki z zaplecza. Lubię te dni, kiedy pieczywo wydaje się najważniejszą rzeczą na świecie. Kiedy mam czas na to, by czuć jego ciepło i strukturę. I kiedy w drodze nad wodę wbijam zęby w gorący jeszcze bochenek, a później odrywam po kawałku dla siebie i dla kaczek. Kiedy nad rzeką przesuwam palcem po żyłkowaniu kamieni, milczę z uważnymi czaplami.

Przepis na dzień bez czasu. Trzy proste składniki: pieczywo, masło i ser. A jeśli ma być już zupełnie rozkosznie, to jeszcze szpinak, czosnek i wino - tego ostatniego użyjcie nie tylko do gotowania, ale przede wszystkim do picia przy wspaniałej książce. Lub nad rzeką, tam też wspaniale się bywa. 


Grzanka ze szpinakiem i kozim serem

- 1 rzemieślnicza bagietka
- koszyczek świeżego szpinaku baby
- 1 ząbek czosnku + 1 do smarowania
- ser kozi typu crottin
- 2 duże łyżki masła
- 100 ml wytrawnego białego wina
- świeży tymianek
- pieprz młotkowany
- sól

1. Siekamy obrany ząbek czosnku. Na patelni rozgrzewamy łyżkę masła, wrzucamy czosnek, wlewamy wino i lekko redukujemy. Dodajemy szpinak i smażymy przez ok.2 minuty, aż liście zmiękną. Solimy, pieprzymy, zdejmujemy z patelni. 
2. Na tej samej patelni ponownie rozgrzewamy masło i układamy na nim przekrojoną bagietkę miąższem w dół. Rumienimy. Gotowe pieczywo smarujemy przekrojonym ząbkiem czosnku. 
3. Na gorącym pieczywie układamy szpinak i ser. Możemy podgrzać w piekarniku z grzaniem od góry, jednak ciepło bagietki i szpinaku powinno roztopić ser. Posypujemy listkami i kwiatkami świeżego tymianku. 

niedziela, 23 kwietnia 2017

Pieczone karczochy



Przeprowadzam badania ornitologiczne o zmianach upierzenia, kiedy w lustrze widzę pierwszą siwą brew. Chociaż może to być skutek tego rozjaśniającego słońca, do którego się jeszcze nie przyzwyczaiłam. Albo tęsknoty. 
Ledwie rozpoznaję tutejsze prądy powietrza pod skrzydłami, a już mierzi mnie nostalgia, że trzeba się zbierać. Mam ciągłe uczucie przelotność i bezgraniczności. Mogę zabierać za sobą tylko po jednym źdźble z każdego kolejnego gniazda, tyle, ile udźwignę. Niewiele miejsca zostaje, kiedy całą resztę zajmują wspomnienia. 

Karczochy stroszą pióra. Dziwne kwiaty-ptaki, z tym swoim miękkim sercem.
Tutaj w minimalistycznej postaci, najprostsze. Podawane do długich rozmów i wspominek.


Pieczone karczochy

- 6 małych karczochów
- 3 łyżki oliwy
- 5 ząbków czosnku
- 1 cytryna
- sól

1. Karczochy kroimy na połówki, od razu smarujemy przepołowioną cytryną. Wydrążamy włochatą część. ( Jeśli karczochy są większe, należy zdjąć zewnętrzne liście i przyciąć czubki. Jednak przy malutkich, młodych, nie ma takiej potrzeby. 
2. Oliwę ucieramy z sokiem z połowy cytryny, solą i dwoma ząbkami czosnku. Polewamy wnętrze karczochów, ułożonych w naczyniu żaroodpornym. 
3. Na wierzchu karczochów układamy plasterki z połowy cytryny, a pomiędzy wkładamy 3 zgniecione i przepołowione ząbki czosnku. 
4. Karczochy pieczemy pod folią aluminiową przez 30 minut w 180 stopniach, następnie przez 15 minut bez przykrycia. 

Pieczone karczochy podajemy z pieczywem i sosem berneńskim (to taki sos holenderski, tyle że z dodatkiem estragonu). 




środa, 19 kwietnia 2017

Szparagi z sosem holenderskim




Potok Pau lśni jak klisza z nieskończoną ilością klatek. Niektóre z nich wyłapuję z brzegu, zimne, burzliwe, porośnięte najcieńszymi jeszcze liśćmi. Wilgotne od wody kamienie i drzewa żyłkowane są światłem. Dzielnica Rives du Gave schodzi zmurszałymi uliczkami do rzeki. Wymyślone na nowo historie domów, pamiętających królów Nawarry, pojawiają się nocą w mojej głowie, kiedy wiatr uderza okiennicami o kruche ściany mojego snu. Ta klatka, zdjęcie opuszczonej kamienicy, odżywa w mirażach, pływam z nurtem wokół obrazu zapamiętanego w ciągu spaceru.
Powyżej splątane bluszczem mury. Z nich rzeka ciągnie się poza horyzont - tam, gdzie zawsze chcę iść.

----------------------

Rozpoczął się sezon na szparagi. Są jeszcze cieniutkie, niezwłókniałe, kruche i słodkie. Kondensują w sobie całą zieleń smaków wiosny. Niewiele im potrzeba, by stały się daniem perfekcyjnym: zaledwie chwila na patelni z masłem i winem. A to już absolutna klasyka! Szparagi z kremowym sosem holenderskim i jajkiem w koszulce.
Bajkowo proste i przepyszne połączenie! Poniżej znajdziecie również sposób na to, by jajko w koszulce zawsze się udało. 

Szparagi z sosem holenderskim i jajkiem w koszulce

Szparagi

- 0,5 kg zielonych szparagów
- łyżka masła
- 150 ml białego wytrawnego wina 
- sól

Sos holenderski

- 3 żółtka
- 80 g masła
- ok.60 ml białego wytrawnego wina
- skórka z 1/4 cytryny
- pieprz
- sól 

Jajko w koszulce

- jajko
- oliwa
- folia kuchenna


Szparagi:

1. Szparagi myjemy, odcinamy zdrewniałe końcówki.
2. Na patelni rozgrzewamy masło, układamy szparagi i zalewamy winem. Podsmażamy, aż szparagi będą miękkie, a płyn się zredukuje. Solimy. *Tym cieniutkim, najmłodszym wystarczy zaledwie 10 minut.

Sos holenderski:

1. Żółtka ubijamy na parze wraz z winem, stopniowo dodajemy gorące masło. Ubijamy nieustannie, aż sos stanie się kremowy i zgęstnieje.
2. Sos doprawiamy skórką otartą z cytryny, pieprzem i solą.

Jajko po bendeyktyńsku:

1. Na filiżance rozkładamy folię kuchenną tak, by było małe zagłębienie.
2. Zagłębienie smarujemy oliwą i ostrożnie wbijamy jajko. Dokładnie zawiązujemy pakiecik. 
3. Jajko gotujemy we wrzątku przez 5 minut, natychmiast podajemy (wyjęte z folii). 



piątek, 14 kwietnia 2017

Mazurek cytrynowy



Wielkanoc ma zapach wody kolońskiej i konwalii. Świąteczna niedziela smakuje jak zające z białej czekolady. Kilka promieni forsycji przebija się przez chłód, który odczytujemy z nieprzebudzonego jeszcze nieba. I w domu jest tyle jajek, które trzeba przenosić w dłoniach z największą ostrożnością! Babcia wkłada błękitne barwinki w haft przy sztywnej serwecie okrywającej koszyczek. Jeśli podzielimy się tym, co w nim mamy, będziemy mieć dobry rok.
Jeśli będziemy się dzielić dobrym słowem, będziemy mieć dobre życie.

-----
Have a good life. Piękne życzenia, które usłyszeliśmy bez okazji od nieznajomego w parku Beaumont.
Dobrego życia dla Was na codzień! Chociaż o składaniu życzeń najłatwiej przypomnieć sobie w święta.


Mazurek cytrynowy ( 1 duży / 2 małe )

Ciasto:

 250 g mąki
- 200 g masła
- 3-4 łyżki cukru
- 1 jajko + żółtko
- 2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy

Lemon curd ( na 1 mały mazurek )

- 4 żółtka
- 2 cytryny
- 80 g drobnego cukru
- 120 g masła

Ciasto:
1. Mąkę mieszamy z cukrem siekamy z masłem, dodajemy jajko, żółtko, wodę i bardzo szybko zagniatamy zimnymi rękoma.
2. Ciasto wałkujemy, nadajemy pożądany kształt, nakłuwamy widelcem i wkładamy do lodówki na godzinę. 
3. Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez ok. 20 minut. 

Lemon curd:
1. Żółtka mieszamy z cukrem i sokiem z cytryn. Lekko podgrzewamy. 
2. Gdy masa zacznie gęstnieć, dodajemy posiekane masło. Gotujemy, cały czas mieszając, aż masa zjaśnieje i zgęstnieje.
3. Do masy dodajemy skórkę otartą z jednej cytryny. Chłodzimy.

Ostudzony spód mazurka smarujemy lemon curdem i dekorujemy białą czekoladą. 



wtorek, 11 kwietnia 2017

Kwiatowa pavlova





Przesunięcie po planszy, dwa tysiące kilometrów, jednym obłym ruchem. Zupełnie jak głaskanie grzbietu kota, skulonego na Twoich kolanach. Szach mat. Nie możesz się już ruszyć, żeby go nie obudzić.
U mnie dziś kwitnie bez. Ty przez otwarte okna poczujesz go najwcześniej za miesiąc. Wróciliśmy zatem do listów. Do oczekiwania. Mogłabym Ci dziś opowiedzieć o tym, jak szukałam strzępków słów, machając dłońmi jak motyle nad wezbranymi pękami, żeby kupić na targu bez. La vendeuse, pomarszczona od południowego, francuskiego słońca, wykrzykując "Fleure! Beau parfum!" podtykała mi pod nos gałęzie tak wybujałe, że nie mieściły mi się w głowie. Ani w żadnym wazonie w mieszkaniu. Przyniosłam zatem do domu stary miedziany kocioł, usiany połyskującymi prześwitami - tylko on mógł pomieścić nadmiar lilaku i oliwnych gałązek.
Ale żeby poczuć tą historię, musisz poczekać dwa tysiące kilometrów, do maja, aż u Ciebie zakwitnie bez.
-----------------

Melodramatyczna dandyska, nadmierna kruchość dla ozdoby. Porcelanowa kopuła słodyczy. Kaprys przepychu. Esencja dekadencji. Kwiatowa pavlova, beza przybrana bzem, fiołkami, różami lub lawendą.
Postawcie ją na środku stołu, w centrum zainteresowania, dokładnie tam, gdzie jej miejsce. Ozdobna, krucha, piankowa wewnątrz, robi spektakularne wrażenie. Będzie błyszczeć na scenie blatu, przy świątecznym teatrze obiadu.
Jest idealna na Wielkanoc - po pierwsze leciutka, a to po fetowaniu bardzo wdzięczna cecha słodyczy. Po drugie - już wiecie, co zrobić z białkami, które pozostaną po jajecznym wielkanocnym gotowaniu.
/ w kwietniu w Polsce kwitną fiołki, magnolie, śliwki, wiśnie, stokrotki... wszystkie jadalne! możecie nimi spokojnie dekorować bezę /




Bzowa pavlova

Beza:
- 4 białka z jajek L
- 200 g cukru bzowego ( lub lawendowego, różanego, fiołkowego etc. )
- 2 łyżki soku z cytryny
- barwnik czerwony w proszku

Krem: 
- 400 ml śmietanki 30% 
- 2-3 łyżki cukru pudru
- 4-5 łyżek wody z kwiatu pomarańczy
- agar / listek żelatyny

Beza:

1. Białka ubijamy na pianę. Gdy zacznie być lekko sztywna, powolutku, stopniowo dosypujemy cukier. Ubijamy cały czas, aż piana będzie bardzo sztywna, gładka i lśniąca. 
2. Do piany dodajemy sok z cytryny i barwnik w proszku. Delikatnie mieszamy, unosząc pianę do góry. 
3. Na papier do pieczenia, ułożony na blasze, wykładamy pianę. Szpatułką formujemy okrąg o średnicy ok.17-20 cm. Wygładzamy brzegi.
4. Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni, wkładając bezę zmniejszamy do 120 /za: whiteplate/. Pieczemy ją przez 1 godzinę i ~35 minut. 
5. Bezę pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia w piekarniku, przez ok. 2.5 godziny. 
(oczywiście, moją wyjęłam po godzinie - miałam upiec ją rano, ale zaspałam na zajęcia z francuskiego, a po powrocie spieszyłam się, żeby zdążyć ją przygotować tak, by sfotografować w ulubionym świetle. Dlatego pękła, gdy tylko nałożyłam na nią krem, ale nadal była pyszna, krucha, z pianką w środku)

Krem:

1. Śmietankę ubijamy na sztywno, stopniowo dodając cukier. 
2. Gdy krem będzie puszysty, dolewamy wodę z kwiatu pomarańczy i rozpuszczoną w minimalnej ilości wody żelatynę lub agar. Mieszkamy bardzo delikatnie. 
3. Krem odstawiamy do lodówki na min. godzinę. 

Na ostudzoną bezę nakładamy krem, dekorujemy kwiatami.