Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fondant. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fondant. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 marca 2018

Lava cake z białej czekolady - Dzień Kobiet




Jedźmy                           Jedźmy                                 I głazów                Czy pojedziemy
błądzić w leszczyn         tam przebiśnieg                   stare
dymie                             ze wzruszenia pobladł        grzechoczą
gryzącym                                                                  grzechy
jak dym fajki 
(J.Harasymowicz Wiersz III, w góry - przedwiośnie)

Rozkwitają gałązki śliw i mirabelek przyniesione do domu, hiacynty powyrastały już ze swoich słojów. I ja powyrastałam z krakowskich szarości, nie mieszczę się już w domowych dniach. Spadają mi łuski wełnianych płaszczy, przedwiośnie przeciąga mi się w rękach, rozprostowuje w stronę wzrastających połonin.
I w ten dzień, najdelikatniejszy i cały z jedwabiu pierwszych kwiatów, chciałabym zanurzyć twarz w bukiecie gór.

_________________________________________________________________________________
Z okazji Dnia Kobiet wszystkim Paniom składam najsłodsze życzenia!
I zapraszam na wyjątkowe lava cake, z białej czekolady, z fantastycznym lawendowym nugatem.
A jeśli jesteście fankami klasyki, to tutaj znajdziecie fondant czekoladowy w najlepszej odsłonie.

Lava cake z białej czekolady z lawendowym nugatem (4 porcje)

- 2 jajka zerówki L
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki mąki
- 120 g białej czekolady
- *4 kawałki lawendowego nugatu /opcjonalnie/


1. Jajka delikatnie rozkłócamy z cukrem.
2. Do jajek dodajemy mąkę. Mieszamy dokładnie.
3. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy do pozostałych składników i mieszamy na gładką masę. 
4. Ciasto przelewamy do 4 kokilek nasmarowanych masłem i oprószonych mąką. 
6. *Do środka każdego fondanta wkładamy po kawałku nugatu. 
7. Fondanty pieczemy przez ok.9 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. 


czwartek, 22 grudnia 2016

Boże Narodzenie - słodkie przepisy


Przy świątecznym stole nie może zabraknąć słodkości. A już na pewno nie zapomnijcie o nich w te przytulne, grudniowe wieczory, kiedy wszystko już się wyciszy, bożonarodzeniowe światełka będą delikatnie połyskiwać i usiądziecie odpocząć pośród miękkich koców i poduch.
Przygotowałam dla Was zestawienie rozkosznych zimowych smakołyków. Zróbcie pyszny prezent swoim najbliższym i koniecznie sobie samym!


          Crème brûlée z żurawiną i białą czekoladą                          Karmelowy eggnog
               Fondant czekoladowy - lava cake                       Sosnowy crème brûlée z jałowcem

                 Piernikowe ciasto marchewkowe                                  Torta della nonna

 



 



czwartek, 17 listopada 2016

Ciasto lawa - fondant czekoladowy



Mróz przyprósza poranki. Sikorki na nagim drzewie za oknem wykwitają przedzimowymi piosenkami. Ciche kocie łapki pierwszego śniegu odciskają tropy na policzkach. Rozpuszczają się tak szybko, jak czekolada.
Powietrze pachnie już zimą. Częściej w palcach obracam laski cynamonu i rozcieram lepkie ziarna wanilii. Do kawy dodaję słodki krem z korzennych ciasteczek speculoos. Drobne przyjemności chłodnych miesięcy.

Przygotowanie rozpływającego się, przepysznego fondantu czekoladowego zajmie Wam 15 minut, wliczając w to pieczenie. To efektowne ciasto znane jako lava cake jest szalenie łatwe, a przyjemność z jego jedzenia jest nie do przecenienia!

Ciasto lawa - fondant czekoladowy z kremem speculoos ( 4 porcje )

- 2 jajka L
- 120 g czekolady ( użyłam mlecznej, z gorzką jest nieco mniej słodko )
- 2.5 łyżki mąki pszennej
- 3.5 łyżki cukru
- 4 łyżeczki kremu speculoos
- wanilia

1. Jajka delikatnie rozkłócamy z cukrem.
2. Do jajek dodajemy mąkę i ziarna wanilii. Mieszamy dokładnie.
3. Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy do pozostałych składników i mieszamy na gładką masę. 
4. Ciasto przelewamy do 4 kokilek nasmarowanych masłem i oprószonych mąką. 
6. Do środka każdego fondanta wkładamy po łyżeczce schłodzonego kremu z ciasteczek speculoos. 
7. Fondanty pieczemy przez ok.9 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. 




poniedziałek, 14 stycznia 2013

Mamma Mia Kraków - recenzja




Parę lat temu do trattorii Mamma Mia trafiliśmy przypadkowo. Pamiętam pełne sale i późniejsze zdziwienie znajomych, że znaleźliśmy wolny stolik bez rezerwacji.
Zamówiłam wówczas Tagliatelle Primavera, które urzekło mnie słodyczą groszku, ilością młodego bobu i chrupiącymi zielonymi szparagami.
Później odwiedzaliśmy trattorię kilkukrotnie. Klimat restauracji był ciepły i szczery, a jedzenie podawane od serca. Coś się zmieniło - coś nieuchwytnego sprawia, że wszystko jest bardzo na serio, atmosfera formalna i gościnność miejsca prysła.

Tym razem zamówiłam Gnocchi di frommagio di capra. Kluseczki zaskoczyły mnie rozmiarem i kształtem przypominającym niewielkie krokiety. Ucieszył mnie fakt, że były podsmażone i złociste.
Były nadziewane, według informacji w menu, serem kozim i pastą z trufli. Nie jestem przekonana, czy twarożek rzeczywiście był kozi. Miał tak łagodny, śmietankowy smak, że nie posądzam go o pochodzenie inne, niż z mleka krowiego. Jednak mogło to być spowodowane tym, że potrawa była zdominowana aromatem trufli i inne smaki grały rolę drugoplanową. Jeśli ktoś lubi trufle, będzie zachwycony.
Nie spodziewałam się, że tak bardzo przypadnie mi do gustu połączenie trufli i rukoli. Mają wspólny mianownik smakowy, orzechową, delikatną goryczkę i pikanterię.
Gnocchi zwieńczone były dużymi płatami parmezanu. Cudownego z resztą; stanowił wyrazistą, słodką puentę.
Minusem dania było to, że było nieco suche - to kwestia ciasta, które mogłoby być nieco bardziej miękkie. Jednak po poproszeniu kelnera o oliwę i skropieniu nią kluseczków oraz rukoli, stało się pełne.

Do Mamma Mia wabi P. pizza. Niezmiennie zamawia klasyczną Funghi. Ciasto jest cienkie, lekko przypieczone, ale nie rozmięknięte. Istotnym składnikiem są świeże pieczarki i odpowiednia ilość sera. Trattoria jest jednym z dwóch najlepszych miejsc w Krakowie, serwujących pizzę.

Na deser zamówiliśmy Torta al cioccolatto. Ciasto istotnie było ciepłe, z gęstym, płynnym środkiem.
Aromat czekolady był nie do przebicia. Deserowi świetnie robi sos pomarańczowy, który jest kwaskowaty i balansuje zniewalającą słodycz. Ten fondant rozpływa się w ustach i zaspakaja zapotrzebowanie na czekoladę na najbliższe kilka dni.
Do tego deseru szczególnie polecam czarną kawę. W Mamma Mii jest gorzka i intensywna - bardzo dobra, co nieczęsto się zdarza. W większości krakowskich restauracji kawa jest zbyt delikatna, rozwodniona lub po prostu aromat nie ten... Tu rozczarowania nie ma.

Po ostatniej wizycie w Mamma Mia pozostał niesmak względem obsługi. Zdecydowanie zmartwił mnie ton pani obsługującej rezerwacje telefoniczne. Miejmy nadzieję, że był to po prostu kiepski dzień... Również kelner obsługujący nasz stolik nie nadążał, dwukrotnie zignorował nasze prośby o podejście, długo czekaliśmy na zabranie talerzy i podanie rachunku. Niemniej był miły.

Podsumowując, potrawy nadal są smaczne, ale brakuje im dawnego dopieszczenia, tego, co plasowało je wyżej, niż gdzie indziej. Mamma Mia zgubiła swoją kropkę nad i, autentyczność. Nie zrażając się jednak, czekam na to, aż restauracja odpocznie w tej pogoni i nadejdzie świeży powiew, przywracając jej poprzednią wyjątkowość.